środa, 28 grudnia 2011

Oficjalnie ...

Chciałbym pogratulować Agnieszce świetnego startu hodowlanego - HIBARU.

Kociaki są cudowne. Nie dziwię się wcale, że Aila zostaje w hodowli.

Trzymam kciuki, TŻt mięknie na dokocenie - kto wie :D ...

Jeszcze raz piękne gratuluje, bo wiem ile kosztowało to wysiłku.

Nowe przedmioty ...

Zostałem zmotywowany do pisania :)

Zbierałem się w sumie do publikacji już od dłuższego czasu, za każdym razem myśląc że zrobię to jutro. Nieważne - dziękuję. Oto post zamykający rok 2011 - po długiej przerwie.

Jakieś 2 miesiące temu TŻ zintensyfikował marudzenie o własnym siedzisku w postaci fotela. Zmęczony wiecznym przypominaniem dokonałem zakupu, co jak się okazało również ku uciesze kociastych. Nowy przedmiot momentalnie po złożeniu został zaakceptowany przez koty. Dwa dni później koty zaczęły rywalizować o to, które z nich będzie "odpoczywać" na nowym, szerokim kojcu. Nie raz kudłaty dostał po głowie, gdy pchał się na fotel okupowany przez Emi.
Po tygodniu średnia czasu przebywania na fotelu TŻ vs koty wynosiła 0:1 na korzyść kociastych. Trzeba było coś z tym zrobić. Pomyśleliśmy, że to wina liczby kojców jakie mamy w salonie. Do tej pory trzymamy niebieski kojec otrzymany w wyprawce otrzymanej dla Freda, w którym obecnie mieści się na styk Emi. Drugi, dokupiony jakiś czas później - w kratę - przepadł nieistotne jak. Co prawda Fredowi nie przeszkadza rozmiar małego kojca, ale jak ma przeszkadzać skoro jakoś nie zorientował się, że trochę mu się urosło wzdłuż i w szerz. W sumie co z tego, że połowa futra zwisa poza kojec? My jednak zdecydowaliśmy kupić raz jeszcze duży kojec, bo każdy musi przecież mieć swoje przypisane miejsce do domu.
I można by powiedzieć sprawa załatwiona. Każdy otrzymał swoje dedykowane miejsce. Emi niebieski kojczyk, Fredek czerwono-czarny, TŻ fotelik, ja zaś niby mam kanapę. :)
Hmm, no to zapraszam do galerii ocenić rezultaty działań mających na celu okiełznanie rozumu kotów ... i Dużych