Emi to mistrzyni w natręctwach. Ma ich kilka i każdego dnia dzielnie je pielęgnuje, a mnie czasami ręce opadają bo co niektórych wyplenić po prostu nie idzie. Na przykład:
odkurzacz - czyli natręctwo polegające na zjadaniu z ziemi wszelkich "ciemnych" plamek (o zgrozo!!);
lotnik - czyli zdobywanie wszelkich wysokich polek a następnie długie skoki na ziemie gdy zbliża się Duży z psikaczem;
szop pracz - bo nocą, gdy nikt nie patrzy (ale słyszy) trzeba zwiedzić zakazany blat kuchenny i napić się wody z jakiegoś talerza w zlewie, coś zrzucić, coś ukraść do zabawy;
odparowywacz - czyli zlizujemy wszelka parę wodna skraplającą się na szybach;
monter - żaluzje trzeba zawsze przed spaniem powgniatać a nuż coś z nich wypadnie;
I mógłbym jeszcze wymieniać, ale po co skoro to właśnie jest w niej najciekawsze ...