Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fredek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fredek. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Jest inaczej ...

Nic odkrywczego, bo przecież jak mogło być tak samo skoro jest inaczej.
Wchodzisz do domu i widzisz, że jest w domu kot, ale już inaczej to odbierasz to powitalne uczucie.
Z początku Emi dość nerwowo reagowała na hałasy w domu bacznie obserwując swoje otoczenie, a nóż pojawi się kudłaty i zaatakuje ją z rozpędu i będzie trzeba uciekać. Nawet gdy z nudów zaczyna ganiać papierek lub myszkę, obraca się czy gdzieś w pobliżu nie czyha Fredek, gotowy do przejęcia zabawki. Nic jednak się nie dzieje, nikt nie atakuje. Z czasem Emi przestała przejmować się hałasami - chyba szybciej niż my zapomniała. Choć gdy się przyjrzeć jej także doskwiera brak Freda, bo zabawka cieszy inaczej nie tak jak kiedyś gdy trzeba było być ciągle czujnym, ciągle w gotowości na ucieczke i potencjalną gonitwę ...
Może zatem jednak nie zapomniała, bo niby skąd wzięło jej się donośne skomlenie? Bez zapowiedzi, tak jak Fred, zaczyna po prostu miauczeć opowiadając coś niezrozumiale. W dodatku wyszło na to, że Fred zawłaszczył sobie Dużych i Emi odpuszczała wielokrotnie. Teraz nadrabia poranne - nieznośne baranki, będące domeną Freda. Sprowokowany człowiek, jeśli tylko wpadnie w zasadzkę, dostaje kota do pieszczot w całej okazałości. Emi stała się bardzo "klejąca", a gdy ją dopadnie chwila rozpusty potrafi dosłownie rozpłynąć się na ręcach domagając się brutalnie pieszczot - prawie jak Fred ... choć prawie zawsze czyni różnicę.
Myślę, że czas leczy rany, że niedługo wszystko się unormuje, choć nie do końca przecież ... czas pokaże jak będzie ...

środa, 14 marca 2012

Pożegnanie ....

Najtrudniejszy post jaki było dane mi pisać.
Dzisiaj pożegnaliśmy Fredzia ... Odszedł tak nagle, że nie potrafimy w to uwierzyć.
Jesteśmy zszokowani i ciężko nam poradzić sobie ze stratą.

Niechaj zawsze będzie mu dane ganiać swoją ulubioną, niebieską myszkę ...

piątek, 3 lutego 2012

Czasem ...

Fredek budzi się wieczorem i truurując po swojemu pędzi do Emi, do jej kojca i zaczyna ją lizać po głowie. Ta tylko wyciąga się wygodniej, a czasami chowa głębiej i wyczekuje.
Sądzę, że kudłaty próbuje ją zaczepić do zabawy, a może po prostu poczuł się samotny przez chwilę... trudno powiedzieć, najczęściej odchodzi niedoceniony...






środa, 28 grudnia 2011

Nowe przedmioty ...

Zostałem zmotywowany do pisania :)

Zbierałem się w sumie do publikacji już od dłuższego czasu, za każdym razem myśląc że zrobię to jutro. Nieważne - dziękuję. Oto post zamykający rok 2011 - po długiej przerwie.

Jakieś 2 miesiące temu TŻ zintensyfikował marudzenie o własnym siedzisku w postaci fotela. Zmęczony wiecznym przypominaniem dokonałem zakupu, co jak się okazało również ku uciesze kociastych. Nowy przedmiot momentalnie po złożeniu został zaakceptowany przez koty. Dwa dni później koty zaczęły rywalizować o to, które z nich będzie "odpoczywać" na nowym, szerokim kojcu. Nie raz kudłaty dostał po głowie, gdy pchał się na fotel okupowany przez Emi.
Po tygodniu średnia czasu przebywania na fotelu TŻ vs koty wynosiła 0:1 na korzyść kociastych. Trzeba było coś z tym zrobić. Pomyśleliśmy, że to wina liczby kojców jakie mamy w salonie. Do tej pory trzymamy niebieski kojec otrzymany w wyprawce otrzymanej dla Freda, w którym obecnie mieści się na styk Emi. Drugi, dokupiony jakiś czas później - w kratę - przepadł nieistotne jak. Co prawda Fredowi nie przeszkadza rozmiar małego kojca, ale jak ma przeszkadzać skoro jakoś nie zorientował się, że trochę mu się urosło wzdłuż i w szerz. W sumie co z tego, że połowa futra zwisa poza kojec? My jednak zdecydowaliśmy kupić raz jeszcze duży kojec, bo każdy musi przecież mieć swoje przypisane miejsce do domu.
I można by powiedzieć sprawa załatwiona. Każdy otrzymał swoje dedykowane miejsce. Emi niebieski kojczyk, Fredek czerwono-czarny, TŻ fotelik, ja zaś niby mam kanapę. :)
Hmm, no to zapraszam do galerii ocenić rezultaty działań mających na celu okiełznanie rozumu kotów ... i Dużych








sobota, 16 kwietnia 2011

A na wschodzie ... cisza ...

Dawno nas tutaj nie bylo, ale moze to i dobrze. Znaczy to ze wiecej dzieje sie w zyciu Duzych nizeli futrzastych.
Sezon letni juz blisko wiec bardzo intensywnie myslimy o "otworzeniu" na stale dla futrzastych nowej przestrzeni - na sloneczku. Podobnoi wtedy i siersci mniej i jakos futro mocniejsze. W kazdym badz razie plany sa co by i Duzym i malym zrobic wakacje przyjemniejsze :)
Zmienilismy kociastym miejsce pokarmowe, smiesznie - Emi zaczela jesc poza miseczka :) Moze takie zmiany sa niewskazane. Fred nie przejmuje sie takimi drobiazgami.
Przezylismy tez najazd znajomych z dwójką rozkrzyczanych dzieci. Tego jeszcze nie było. Zawsze goni je jedno stworzenie dwunożne, atutaj nagle droga ucieczki zostaje przyblokowana przez drugie dziecko - było fukanie, a w końcu Emi schowała się w szafie, a Fred ... właśnie gdzie jest Fred?? Mały kotek - oj mały - znalazł się na lodówce :D
Zdjęcia jakoś nie chcą same się robić, więc wyciągam kilka starych ale bardzo aktualnych fotek...















poniedziałek, 27 grudnia 2010

Na zakończenie ...

Na koniec tego roku pozostało mi jedynie wkleić zdjęcia jakie udało się pstryknąć futrzastym, a które nie były publikowane. Nowy rok mam wrażenie, że będzie interesujący zarówno dla Dużych jak i dla naszych futrzastych kotów.







Profil Fredek


Profil Emi














sobota, 4 grudnia 2010

Wystawka ...

Jest jeszcze jedno miejsce - sytuacja - gdy siersciuszki potrafią ładnie i grzecznie obok siebie przebywac. Co rano gdy tylko ktores z duzych wstaje - podnosi sie kurtyna i kotuchy w oknie siedza juz gotowe. Tyle rzeczy ciekawych za oknem sie dzieje, ze to potrafi byc az hipnotyzujace.
Wbrew pozorom i opisom, Emi i Fredek lubią swoje towarzystwo, a raczej tolerują się wzajemnie. Każde ma przecież swojego dużego do głaskania, jedzenia nikt sobie nie podbiera, a nawet gdy trzeba to i ucho jeden drugiemu potrafi wylizać ...





piątek, 26 listopada 2010

Ja to tylko suche poproszę ...

To jakiś taki status by się przydał pod koniec roku dla Fredzia. Pupil mojej połowy ma już 2 lata i waży 7.1 kg. Nadal nie lubi być czesany choć patent na czesanie z pieszczotami jest bardziej akceptowalny.
Fredzio nabył ładną fałdkę dobrobytu i jako jedyny nie lubi nic innego jak suchą karmę. Obecnie karmiony trzema rodzajami: Fit 32 Royal Canin, Hairball RC, Main Coon RC. Przeważa karma pierwsza, a pozostałe to dodatki smakowe. Wyjadane jest jednak wszystko w kolejności odwrotnej. Co zrobić, że chipsy smakują lepiej...
Fredek jakoś dziwnie nie gubi sierści albo tak nam się wydaje. Po prostu ciągle jest kudłatym misiem - ulubieńcem mojej połowy.
Lubi spać w nogach dużych, no chyba że mnie nie ma jeszcze w sypialni to wtedy wyciąga się obk swej Pani na mojej połowie.
Jako zabawka może posłużyć mu cokolwiek: patyczek, kapselek, plastikowa butelka, ołówek, skarpeta i inne znalezione przedmioty.
To taka durnotka, ale słodka na swój sposób przecież :)


















Co jednoczy w biedzie ...

To już pewne. Nic tak nie jednoczy naszych kociastych jak wspólny wróg jakim jest odkurzacz. Urządzenie to nie dość, że ma trąbe i syczy groźnie to w dodatku okrutnie hałasuje. Fredek zmienia się w pół kota a Emi chodzi przyklejona do ścian, okrążając wściekle wyjące ... to coś.
I co się wtedy dzieje? Rzecz niesamowita wręcz - ja to nazywam zwieszenie broni.
Kudłacz obok czyścioszki potrafi się znaleźć gdzie miejsca raptem dla jednego kota ledwie wystarczy - ale widok przecudny :)



Piętrowo ...

Jak to się mówi? Zaspałem ... Brak postów na blogu na szczęście oznacza, że wiele się nie dzieje, co nie oznacza że jest nudno. Po prostu, brak weny do zdjęć i do pisania, ale kopnięty już dosłownie z każdej strony oto wracamy i to na całego :)
Że moje koty są stuknięte to już było wiadomo dawno. To że potrafią wleźć wszędzie też już wiadomo. Sąsiedzi zresztą też wiedzą ;) ale w końcu udało mi się uchwycić urwisów w szafie. Wystarczy drobny przesmyk w jednym panelu a kociaste łądują długimi susami w szafie. Fredek przyczaił się nanajwyższej półce, Emi trochę niżej - do tej pory pozostaje zagadką które z nich wskoczyło tam pierwsze :)
Mało tego. Jak widać na zdjęciach - i tutaj można przyłożyć ciotce. Po krótkiej wymianie ciosów, Emi odpuściła miejsce i Fredzio pozostał sam na stanowisku.