poniedziałek, 27 grudnia 2010

Na zakończenie ...

Na koniec tego roku pozostało mi jedynie wkleić zdjęcia jakie udało się pstryknąć futrzastym, a które nie były publikowane. Nowy rok mam wrażenie, że będzie interesujący zarówno dla Dużych jak i dla naszych futrzastych kotów.







Profil Fredek


Profil Emi














sobota, 4 grudnia 2010

Wystawka ...

Jest jeszcze jedno miejsce - sytuacja - gdy siersciuszki potrafią ładnie i grzecznie obok siebie przebywac. Co rano gdy tylko ktores z duzych wstaje - podnosi sie kurtyna i kotuchy w oknie siedza juz gotowe. Tyle rzeczy ciekawych za oknem sie dzieje, ze to potrafi byc az hipnotyzujace.
Wbrew pozorom i opisom, Emi i Fredek lubią swoje towarzystwo, a raczej tolerują się wzajemnie. Każde ma przecież swojego dużego do głaskania, jedzenia nikt sobie nie podbiera, a nawet gdy trzeba to i ucho jeden drugiemu potrafi wylizać ...





piątek, 26 listopada 2010

Bardziej mądra być nie mogę ...

I czas na Emulkę. Z tą pannicą to mam taki problem, że jak juz chce jej zrobić zdjęcie to przeważnie wychodzi ono rozmazane. Nie wiem czy to nie wina Fredka, że ona ciągle jest pobudzona, ciągle w ruchu, wiecznie obserwuje. Fakt jak się sczapią z Fredem to futro lata na każdą stronę. Czasami Emi syczy na Freda tak głośno, że aż jej nie poznaje. Ucieka wtedy przed nim a on spryciarz większy podcina ją w locie, ale kiedy ten przestanie gonić to ona kontratakuje. Ale co tu zrobić. Przewaga masy na korzyść Fredka jest ewidentna. Emi waży 4.9 kg i dba o formę. inimalna fałdeczka, a tak to smukłe ciało gotowe do bijatyki z kudłatym.
Emi jak wiecie zapewne to jadłaby tylko mokre jedzonko. Ostatnio podbiera nam odpadki z kosza na śmieci gdy coś się gotuje. Nie wspomnę o paproszkach z ziemi. Ehh. Na szczęście po kupnie karmy Hairball RC kotka wogóle nam się nie zapycha co zdarzało się wcześniej. Teraz zbyteczne jest podawania nawet pasty odkłaczającej, a uwierzcie mi na słowo - letnie futro zgubiła kompletnie. Generalnie jakoś mniej futra ma niż Fredek.
Do czesania nie trzeba jej zapraszać. Wystarczy pomachać grzebykiem i już jest przy Tobie. Potrafi też przyjśc do mnie na zawołanie - połasić się, ale dłużej to ona lubi siedzieć. W nocy oczywiście czas spędza przy mnie gdy nadal jeszcze pracuję, a ostatnio sypia osobno w salonie - coż, może jej przejdzie .... a jakby jej taka Jane sprowadzić do domu to co by zrobiła wtedy z takim intruzem??? ;)

Ahhh.. byłbym zapomniał skąd ten tytuł posta. Otóż mam wrażenie, że Emi poznała moje nawyki tak dokładnie, że wie dokładnie kiedy i jak zareaguję. Wie jaki mam nastrój, kiedy może "przegiąć" włażąc gdzie ją zazwyczaj przeganiam ... słowem - mądrala.







Ja to tylko suche poproszę ...

To jakiś taki status by się przydał pod koniec roku dla Fredzia. Pupil mojej połowy ma już 2 lata i waży 7.1 kg. Nadal nie lubi być czesany choć patent na czesanie z pieszczotami jest bardziej akceptowalny.
Fredzio nabył ładną fałdkę dobrobytu i jako jedyny nie lubi nic innego jak suchą karmę. Obecnie karmiony trzema rodzajami: Fit 32 Royal Canin, Hairball RC, Main Coon RC. Przeważa karma pierwsza, a pozostałe to dodatki smakowe. Wyjadane jest jednak wszystko w kolejności odwrotnej. Co zrobić, że chipsy smakują lepiej...
Fredek jakoś dziwnie nie gubi sierści albo tak nam się wydaje. Po prostu ciągle jest kudłatym misiem - ulubieńcem mojej połowy.
Lubi spać w nogach dużych, no chyba że mnie nie ma jeszcze w sypialni to wtedy wyciąga się obk swej Pani na mojej połowie.
Jako zabawka może posłużyć mu cokolwiek: patyczek, kapselek, plastikowa butelka, ołówek, skarpeta i inne znalezione przedmioty.
To taka durnotka, ale słodka na swój sposób przecież :)


















Co jednoczy w biedzie ...

To już pewne. Nic tak nie jednoczy naszych kociastych jak wspólny wróg jakim jest odkurzacz. Urządzenie to nie dość, że ma trąbe i syczy groźnie to w dodatku okrutnie hałasuje. Fredek zmienia się w pół kota a Emi chodzi przyklejona do ścian, okrążając wściekle wyjące ... to coś.
I co się wtedy dzieje? Rzecz niesamowita wręcz - ja to nazywam zwieszenie broni.
Kudłacz obok czyścioszki potrafi się znaleźć gdzie miejsca raptem dla jednego kota ledwie wystarczy - ale widok przecudny :)



Piętrowo ...

Jak to się mówi? Zaspałem ... Brak postów na blogu na szczęście oznacza, że wiele się nie dzieje, co nie oznacza że jest nudno. Po prostu, brak weny do zdjęć i do pisania, ale kopnięty już dosłownie z każdej strony oto wracamy i to na całego :)
Że moje koty są stuknięte to już było wiadomo dawno. To że potrafią wleźć wszędzie też już wiadomo. Sąsiedzi zresztą też wiedzą ;) ale w końcu udało mi się uchwycić urwisów w szafie. Wystarczy drobny przesmyk w jednym panelu a kociaste łądują długimi susami w szafie. Fredek przyczaił się nanajwyższej półce, Emi trochę niżej - do tej pory pozostaje zagadką które z nich wskoczyło tam pierwsze :)
Mało tego. Jak widać na zdjęciach - i tutaj można przyłożyć ciotce. Po krótkiej wymianie ciosów, Emi odpuściła miejsce i Fredzio pozostał sam na stanowisku.







środa, 28 lipca 2010

Tony futra ...

Jeśli sądziłem, że jestem gotowy na zrzut hurtowy futra w lato to się pomyliłem. Takiej ilości kłaków z własnej paszczy już dawno nie wyciągałem. Koty czesane regularnie, ale co z tego? Wystarczy chwilę później pogłaskać futrzaka i już sierść unosi się w powietrze.
Dostałem cynk od znajomej, której tutaj serdecznie chce pogratulować decyzji własnej wylęgarni futra :D - że gdy koty puszczane na powietrze to wtedy i sierść mocniejsza i mniej się panoszy. Plan w życie wprowadzony, zobaczymy co przyniesie ...


poniedziałek, 28 czerwca 2010

Ząb ...

No i stało się. Emi jest bez zęba, który ni jak nie chciał przestać wbijać się w dziąsło.
Emi po głupim Jasiu, już w domu, jest najbardziej wypieszczonym kotem jedzącym tylko puszeczki w nagrodę za cierpienie :) ale się łasi teraz :)

No coż - teraz panna może zapomnieć o wystawach ;)

czwartek, 24 czerwca 2010

Leczenie ...

W sumie już kończymy, ale nie jesteśmy do końca zadowoleni.

Zaczęło się od Freda, który wyłapał zapalenie dziąseł. Skończyło się jednak dobrze - wszystko zaleczone, a chwilę potem Emi wyłapała to samo i co gorsza okazuje się, że jednym zębem dziurawi sobie dziąsło w dolnej szczęce.
Moje wetki potrafią mnie wystraszyć i mówiły coś o usuwaniu zęba, ale póki co obserwujemy i przemywamy wodą utlenioną.

Oba kociuny po kuracji Zylexisem ...

Teraz czytałem o wirusie u Jagi - rety rety co się dzieje ...

czwartek, 3 czerwca 2010

Status ...

Tak wiele się wydarzyło poza życiem naszych kociastych, że nie było nawet kiedy odkurzyć wątku, a jak się czas znalazł to i chęci nie było.

Na chwilę obecną jesteśmy zdrowi choć jutro kontrolnie zabieramy Emuche do weta - bidula zapomniała już do czego służy transporter. Minęły dwa lata więc trza by może o szczepieniu pomyśleć - zobaczymy co powie wet. Emi pewnie się zdziwi, bo ostatnio to gdy w ruch szedł transporter, to w środku lądował Fredek. Jutro Fred zwieje zapewne, a Emi będzie lekko zaskoczona.

Upłynęło już tyle czasu, że gdy dotarłem do starych zapisków z pierwszego forum, to zdębiałem czytając jak to Emi dawkowała czułości. Trudno powiedzieć czy to sprawka Fredka, ale obecnie bywa że mam dość jej umizgów i wymuszonego wpychania głowy pod ramię celem pieszczot.
Zmieniła nam się bardzo mocno Emi. Jest przytulaśna i nawet potrafi przyjść na zawołanie nie wspominając o pokazaniu jej grzebienia. Wtedy przybiega na kolana jak pocisk wystrzelony z procy.

Z Fredem natomiast od czasu do czasu musimy pokazywać sobie kto jest tym najważniejszym kotem w domu. Oj zdarza mu się nawet fuknąć na mnie, ale co zrobić - ustąpić? Ehh - czesania to on zdecydowanie nie lubi, ucieka - a Duży wtedy cierpliwie przyprowadza go spowrotem. Wtedy wie, że ucieczka nic nie daje to mruczy groźnie pod nosem i zamiata ogonem, ale wyczesać trzeba :)
Raz obraził się na mnie i unikał nawet. Gdy zaczepiałem Emi zabawką, to ten stanął w progu salonu i obserwował tylko (gdyby nie foch to już by był na miejscu cioteczki). Przebaczyliśmy sobie jednak i coż chyba zrozumiał, że nie ma co ze mną wojować....














sobota, 3 kwietnia 2010

Królestwo ...

Gdzie można zastać Freuda gdy akurat nie morduje ciotki Emporii? Zakładamy, że nie jest głodny, bo wtedy wiadomo, że okupuje miskę z jedzeniem.
Otóż za swoje królestwo Fredek upatrzył sobie łazinkę, która właściwie jest najcieplejszym miejscem w mieszkaniu. Gdy jest za głośno, a Fredek ma ochotę się wyciszyć to ląduje w łazience. Jest tam kilka miejsc gdzie można go zastać.
Pierwsze - najczęstsze - to wspomniana już miska, która wypełnia całkowicie. Zastanawialiśmy sie jak to robi, że udaje mu się upakować to swoje cielsko w tak skromnej misce - jest przecież taki wielki. On jednak pokazuje, że jest kotem przecież i ze zgrabnością układa się wygodnie, a potem zasypia smacznie.
Jeśli miska jest zajęta, lub nie da się do niej wleźć to pozostaje wtedy kosz z bielizną lub pralka. Ważne, że w łazience ...





piątek, 2 kwietnia 2010

Żółty "kojec" ...

Zainspirowany ostatnim komentarzem jagi postanowiłem pokazać jednak, gdzie Fredek najbardziej lubi przebywać ... i na pewno nie jest to jego dedykowany czerwony kojec, nie jest to żaden fotomontaż i nie jest to zdjęcie sprzed roku :D


czwartek, 1 kwietnia 2010

Dla porównania ...

A oto niebieski - stary - kojec, tak dla porównania o czym mowa w "czerwonym kojcu" :D

Czerwony kojec ...

Długo zbieraliśmy się w sobie, aby zamówić drugi kojec dla Fredka. Wydawało nam się, że Fredek też by chciał w takowym poleżeć, a stary niebieski z wyprawki Misia, upatrzyła sobie Emi. Niebieski zresztą był za mały w sumie. Cóż - jak to bywa na ekranie, cyferki jakie widnieją przy towarze, w rzeczywistości bywają różne. Na pewno przesadziliśmy z rozmiarem i to dla Fredzia - ale czy aby na pewno kojec do niczego się nie nadaje?? Myślę, że zdjęcia wszystko wyjaśnią i nie będzie trzeba komentować niczego więcej ...