niedziela, 3 maja 2009

Mordujemy muchę ...

Dzisiaj po raz pierwszy Fredek poznał obiekt latający zwany muchą. Oj było zabawy. Nie spuszczał jej z oczu. Mucha do kuchni, a Fredek za nią. Mucha do pokoju, a Fredek zaraz za nią. Stół, łóżko, fotel, a potem kanapa. Fredek był wszędzie. Emi, jak i mnie znudziło się obserwowanie młodego myśliwego - mucha później zaginęła. Ciekawe gdzie się podziała? :D
Obfociliśmy dzisiaj koty, ale najlepiej wypadł Fredosław. Oto kilka przykładów.




Leniuchowanie ...

Miło popatrzeć jak własne kotulce odpoczywają. Nigdzie się nie spieszą - po prostu to co maja do zrobienia już zrobiły...


sobota, 2 maja 2009

Prawie jak w rodzinie ...

Dzisiaj śmiało mogę powiedzieć, że mam rodzinę ...

Piękno ...

Co można więcej powiedzieć, by nie zawstydzić, by nie zapeszyć - nie ruszaj się ....

Zadyma ...

Zawsze chciałem podzielić się tym co się dzieje, gdy dwa koty dopadną do siebie.
Chwytam aparat i robię zdjęcie, ale każde jest niedoskonałe, spłaszczone, rozmyte. A to przecież dynamicznie się dzieje. Chciałbym wtedy pokazać jak Emi atakuje, jak potem zaczepia Fredka i go prowokuje. Jak staje bokiem jak go dopada a potem delikatnie drapie. Chciałbym pokazać, spróbować opisać nawet, jak Fredek zaczepia ciotkę i powala ją na ziemię. Niestety, nie znajduję odpowiednich słów, a zdjęcia nie są w stanie ukazać tego co możesz zobaczyć gdy masz w domu nie jednego ale dwa koty razem zaprzyjaźnione....






Pieszczoszka ...

Mój hodowca (pozdrawiam przy okazji) powiedział, że Emi jeszcze stanie się miziasta, gdy tylko zobaczy że o kolanka trzeba też się chwilę postarać. Po powrocie zza oceanu Emi stała się nieprzeciętnie miła. W dalszym ciągu sypia poza łóżkiem, jak bywało wcześniej. Potrafiła wtedy długo ugniatać posłanie, a potem zasnąć z głową wciśniętą w moją rękę. Teraz pojawi się już tylko na króciutką chwilę, pougniata troszkę i potem ucieka spać w kojcu lub na drapaku. Niby spi daleko, ale musi mieć mnie w polu widzenia. To też miłe, choć to co było już utraciłem.
Co jednak zyskałem po pojawieniu się Fredzia? Zyskałem kotkę, która przyjdzie gdy ją zawołasz, która sama zacznie poocierać się o nogi gdy jest jej źle, która podczas drapania za uszami przewróci sie na grzbet i wystawi do głaskania brzuszek. Mruczy wtedy rozkosznie. Cichutko, ale nie zaprzeczy, że jest jej wtedy dobrze ....


Rośniemy ....

Fredzio waży już 4.4 kg i apetyt nadal mu dopisuje - ciekawe jak w tym czasie waga jego braci? Fałdka nadal w formie, przerób karmy na odpadki także sprawny całkowicie. Zęby wypadają mu co chwilę i raz jednego znalazłem w futrze Emi :)
Dzisiaj wypadł mu już któryś z siekaczy i dobrze bo już zaczerwienienie dziąseł było zbyt duże. Na szczęście ząb wypadł i już jest dobrze.
Fredzio jak przystało na prawdziwego faceta odpowiednio też pachnie. Emi nie dopuszcza do tego aby przesiąknąć zapaszkiem kuwetkowym, a za to Fredzio ma zupełnie inne mniemanie o śmierdzuszkowaniu i traktuje to zupełnie normalnie. Pewnie dlatego jak ciotka przechodzi obok młodego to włącza jej się tryb lizania ;)
Fredzio przestał narzucać się z kolankowaniem. Przestał też spać w nocy z nami. Jak widać po zachowaniu uczy się od Cioci, że Duzi i tak nie przestają dbać o Ciebie. Natomiast kiedy Fredziowi przyjedzie ochota na dopieszczenie to ratuj się kto może. Jeśli włączy mu się tęsknota w nocy to jest gwarantowane, że obudzisz się z Fredkiem na twarzy lub co gorsza na szyi co przy wadze już słusznej robi wrażenie. Na szczęście Fredzio ciągnie do osoby obok mnie ;)
Fredek zaczyna też coraz lepiej się prezentować. Ma znacznie ładniejszy ogon od Emi i prześliczną kryzę, nabiera masy i charakterku choć pychol ciągle ten sam - młodzieńczy i nie taki groźny jak Emi.





Magazyn myszek ...

Jeśli sądzisz, że Twojemu kotu wystarczy tuzin myszek to jesteś w błędzie. Dzisiaj odwiedziliśmy sklep zoologiczny i z przerażeniem stwierdziliśmy, że w sumie to przez nasz dom przeszło już nie jedno stado, a horda myszek które raz rzucone po prostu znikają . W ciągu dnia Fredek jest w stanie "zbunkrować" nawet kilka myszek - futrzanych, szmacianych czy też gumowych. Każda mycha gdzieś ginie. Powiedziałem sobie NIE i przystąpiłem do szukania zaginionych w akcji gryzoni.
Większość miejsc mamy w sumie dobrze zabezpieczone, ale okazało się że jedno zaplecze szafy pokoju gościnnego było wolne! Trop był słuszny, tym bardziej że dostrzegłem jedną - najbardziej ulubioną myszkę Fredzia, którą dostał w wyprawce. Turkusowe szaleństwo.
Postanowiłem spalić kilka kalorii więcej i odsunąłem szafę. MOIM OCZOM ukazał się nieprawdopodobny widok. Znalazłem w sumie, 8 myszek, 2 kulki papieru, klamerkę i trochę kurzu! Radość mnie ogarnęła - na jakiś czas ilość myszek wystarczy na dłużej. :D
Przy okazji warto wspomnieć, że nowe myszki najpierw ogląda Emi. Fredek jak zwykle w gorącej wodzie kąpany stara się jej wyrwać myszkę groźnie machając łapkami przed jej pyskiem. Dzisiaj po raz pierwszy zobaczyłem jak Emi wymierza młodemu siarczystego "młotka" w głowę. Strzał z łapki Emi jest tak celny, precyzyjny i wymierzony siłowo, że młody po prostu przestaje się wygłupiać i czeka cierpliwie - wie że ciotka ma tendencję do zrzucania myszek ;)

Jeśli tak wyglądało pouczanie Dyźka przez Krysię - to ja mu naprawdę współczuje :)




Majówka ...

Jeśli należysz do grona osób, które lubią dłużej pospać a o godzinie 6 rano w sobotę i to w środku majowego weekendu jesteś na nogach, to może to oznaczać że zachciało Ci się podziwiać wschód słońca. Może też oznaczać tyle, że zapragnęliśmy od dzisiaj zainicjować wczesne wstawanie i po długim tygodniu pracy chcemy z radości rano pobiegać. Ale może jednak mając dwa duże koty wstałeś, bo nie da się zignorować hałasu przewracanego własnego dobytku. Jeśli na przykład twoja stojąca swobodnie lampa gruchnie odpowiednio mocno o parkiet i dodatkowo wystraszy Twoje koty, to paniczna ucieczka winowajców dokłada do rozgardiaszu różne przedmioty jak kubek czy też kosz na śmieci biurowe. I jeśli nie jesteś ze stali lub głuchy to wtedy NIE wstajesz, a wybiegasz z sypialni w nerwach, aby dochodząc do siebie z drżącą wargą sprawdzić co się stało. I widzisz wtedy za sobą - odważnym - jak ustawia się parka teraz już dzielnych urwisów, która uradowana tym że już wstałeś tak jak ty analizuje. Jeszcze z ogonami przy ziemi, jeszcze przez chwilę obserwują razem z Tobą te niby stare, ale w jakże ciekawej nowej aranżacji przedmioty. I gdy w końcu ocenią, że brak zagrożenia to z dumnie uniesioną kitą odchodząc bez słowa przeproszenia, bo "teraz to możesz sobie posprzątać, a potem chodź do kuchni i napełnij miseczkę". Potem siadasz wybity ze snu przy komputerze, a koty najedzone lądują na parapetach, bo "teraz możemy się nareszcie wyspać".