Dzisiaj po raz pierwszy
Fredek poznał obiekt latający zwany muchą. Oj było zabawy. Nie spuszczał jej z oczu. Mucha do kuchni, a
Fredek za nią. Mucha do pokoju, a
Fredek zaraz za nią. Stół, łóżko, fotel, a potem kanapa.
Fredek był wszędzie.
Emi, jak i mnie znudziło się obserwowanie młodego myśliwego - mucha później zaginęła. Ciekawe gdzie się podziała? :D
Obfociliśmy dzisiaj koty, ale najlepiej wypadł
Fredosław. Oto kilka przykładów.
Pięknie rośnie chłopak :) I ma takie Juanowe spojrzenie.
OdpowiedzUsuń