Dawno nas tu nie było, ale jakoś czasu też nie było. Sytuacja między kotami zaczyna się stabilizować i układa się całkiem dobrze.
Fredzio waży już 5.2kg, ale nie ukrywam że sadełka ma na sobie trochę. Za to pięknie się ofutrzył na lato i widać jak z wiekiem mężnieje (choć gapcio z niego nadal niesamowity). Dzisiaj opowiem przypadłość
Fredzia, a mianowicie zasypywanie. Jak się tylko kocina naje to zasypuje miseczki i szura łapką po kafelkach - choć nic nie przesuwa przecież. Jeśli obwącha kawę stojącą na stole to też zasypie ją niewidzialnym żwirkiem. A jak trafi do kuwety!! To kopiec usypać potrafi nawet. I gdy żwirku w kuwecie zabraknie to drapie ścianę i szafy kawałek. Potem wyjdzie otrzepując łapy (zasypując kafle przed kuwetą) i już go nie ma. Ale czasem powraca, aby poprawić kopczyk pracowicie usypany. Oczywiście najpierw rozgrzebie całą kuwetę szukając własnego śmierdziocha, a a potem znowu długo szurając kopczyk buduje...
Najzabawniejsze jednak jest, kiedy Duży stara się wysprzątać kuwetę, a
Fredek zaciekawiony zmiotką dopada do Ciebie i zasypuje wyciągnięte skarby bezpośrednio na szufelkę.
Fredek wyrasta na fajnego kocurka, śliczny jest choć maluch jeszcze....
OdpowiedzUsuń