wtorek, 15 grudnia 2009

Fireman ...

Leniwie, nie chce się nawet wyjąc aparatu i porobić zdjęcia.
Ostatnimi czasy walczyliśmy z Emuchowymi kłakami, które bezlitośnie blokowały się w brzuszku. Potem zaś wracały z jedzeniem w różnych częściach mieszkania. :(
Na szczęście już minęło najgorsze i teraz przy podawanej regularnie paście Emi normlnie już trawi, a przy tym ma piękne futerko.
Fredosław natomiast puchnie w oczach bo albo nigdy nie widzialem samca MCO albo nasz Fredzio jest zaglodzony. Jemu zadne tam pasty nie sa potrzebne bo jak sie nie myje to i po co mu pasta. Jedyne klaki jakie polyka to te z futra Emuchowego dopiero co wyrwane w trakcie codziennych bijatyk. Najgorsze jednak we Fredziu jest to ze bać to on sie raczej nie potrafi niczego. Zatem nawet płonąca świeczka jest obiektem wartym zaczepki, przecież tak cudownie mryga ten płomyczek i to zaczepnie. I co jakiś czas mamy opalone futro, bo nie upilnujesz gadziny zawsze. Psotnik łapą próbuje strącić płomień, który od ruchu łapy dodatkowo mocniej wiruje i cóż ... smrodek futra czuć czasem ...

sobota, 28 listopada 2009

Kojec ...

Fredosław na swoją wyprawkę dostał z Agiraju niebieskie legowisko, które dotychczas znajdowało się w sypialni. Zupełnie przypadkowe przeniesienie kojca do salonu spowodowało, że obiekt ten stał się pożądany przez każdego z futrzaka na spokojną sjestę. A ponieważ jest jeden obowiązuje zasada - kto pierwszy ten lepszy. Fredosław nie mieści się już w kojcu, ale nie przeszkadza mu to kompletnie. Z głową poza kojcem śpi szczęśliwie i nie wzrusza go stercząca nad nim cioteczka myjąca go po kudłatej głowie. Emi oczywiście myje go tylko dlatego, że sama chciałaby sobie poleżeć. Twardziel nie daje się jednak przegonić a z darmowego prysznica w sumie jest pewnie rad (sam prysznic to on bierze sporadycznie).
Metoda ta jest także nieskuteczna gdy to Fredosław pragnie poleżeć w zajętym przez Emi kojcu. On jest jednak bardziej brutalny i potrafi wleźć na śpiącą Emi , a trochę to już waży. Ta jednak uparcie tkwi skulona, no chyba że tych czułości jest już jej za wiele... czasami przychodzi wtedy na łóżko położyć się przy dużym na chwilę...







i na koniec kojec nawet na glosniku jest cudowny...

czwartek, 5 listopada 2009

Nie po oczach czlofieku ...

Raz chcialem uchwycić Fredzia w jego naturalnym środowisku pralkowo łazienkowym. Można go tam najczęściej spotkać, gdy aktualnie nie jest przy misce z jedzeniem. Pech chciał, że królewicz przebudził się właśnie i skończyło się na lampie. Efekt jak widać poniżej :)