Ja wiem wiem, że zaniedbałem bloga i obiecuje poprawę. Zebrało się trochę zdjęć i jest też o czym pisać. Na razie na zaczepkę ... czyj to brzuszek jest??
niedziela, 28 marca 2010
Czyj to brzuszek ...
Ja wiem wiem, że zaniedbałem bloga i obiecuje poprawę. Zebrało się trochę zdjęć i jest też o czym pisać. Na razie na zaczepkę ... czyj to brzuszek jest??
czwartek, 21 stycznia 2010
Telemaniak ...
Wczoraj z zaskoczeniem zauważyliśmy, że Fredek gapi się w telewizor i obserwuje co mu TVP HD serwuje. Leciał akurat spot rozdzielający dwa programy zawierający jakieś ptaszyska na śniegu. Fredek obserwował ptaszole dość uważnie. Czasami nawet niekontrolował ruchu ciała tak jakby za chwilkę miał zamiar pogonić za podskakującymi krukami i srokami. Emi nie zwraca uwagi na te migające obrazki, a Fredek rozsiadł się na szczycie kanapy między nami i obserwował co też ciekawego się dzieje. Spojrzenie Fredka bezcenne :)
niedziela, 27 grudnia 2009
Natręctwa ...
Kiedyś myślałem ze gdy kot starszy się robi to i mądrzejszy za razem, wyważony wręcz bym powiedział bardziej dostojny. I coś w tym zapewne z prawdy jest bo mądrość zbieraną w czasie kot wykorzystuje do swoich natręctw.
Emi to mistrzyni w natręctwach. Ma ich kilka i każdego dnia dzielnie je pielęgnuje, a mnie czasami ręce opadają bo co niektórych wyplenić po prostu nie idzie. Na przykład:
odkurzacz - czyli natręctwo polegające na zjadaniu z ziemi wszelkich "ciemnych" plamek (o zgrozo!!);
lotnik - czyli zdobywanie wszelkich wysokich polek a następnie długie skoki na ziemie gdy zbliża się Duży z psikaczem;
szop pracz - bo nocą, gdy nikt nie patrzy (ale słyszy) trzeba zwiedzić zakazany blat kuchenny i napić się wody z jakiegoś talerza w zlewie, coś zrzucić, coś ukraść do zabawy;
odparowywacz - czyli zlizujemy wszelka parę wodna skraplającą się na szybach;
monter - żaluzje trzeba zawsze przed spaniem powgniatać a nuż coś z nich wypadnie;
I mógłbym jeszcze wymieniać, ale po co skoro to właśnie jest w niej najciekawsze ...

Emi to mistrzyni w natręctwach. Ma ich kilka i każdego dnia dzielnie je pielęgnuje, a mnie czasami ręce opadają bo co niektórych wyplenić po prostu nie idzie. Na przykład:
odkurzacz - czyli natręctwo polegające na zjadaniu z ziemi wszelkich "ciemnych" plamek (o zgrozo!!);
lotnik - czyli zdobywanie wszelkich wysokich polek a następnie długie skoki na ziemie gdy zbliża się Duży z psikaczem;
szop pracz - bo nocą, gdy nikt nie patrzy (ale słyszy) trzeba zwiedzić zakazany blat kuchenny i napić się wody z jakiegoś talerza w zlewie, coś zrzucić, coś ukraść do zabawy;
odparowywacz - czyli zlizujemy wszelka parę wodna skraplającą się na szybach;
monter - żaluzje trzeba zawsze przed spaniem powgniatać a nuż coś z nich wypadnie;
I mógłbym jeszcze wymieniać, ale po co skoro to właśnie jest w niej najciekawsze ...
Subskrybuj:
Posty (Atom)