środa, 22 stycznia 2014

Sorry, jak jest zima to musi być zimno ...

Wczorajszy dzień żył ponoć słowami naszej nowej pani minister. Dowiedziałem się o tym właściwie na koniec dnia i z przerażeniem stwierdziłem, że naprawdę zima dała nam dużo dyspensy skoro tak reagujemy na zimno.
Faktycznie prowadząc auto rano czułem doskwierający chłód przez pewien czas i nawet przestawiłem licznik na wskażnik temperatury, ale żeby od razu robić z tego wiadomość dnia??
Najwaspalniasze, że pewne istoty mają to całkowicie w nosie. Coż bardziej potrzeba od pełnej miski i ciepłego kojczyka - pierwotnego, który przybył z nami z wyprawki jeszcze? Ok, potrzeba dłoni Dużego który by wytarmosił to futro ... nareszcie wróciłeś ...


wtorek, 7 stycznia 2014

Czas leci ...

Dzisiaj jakoś niechcący spojrzałem na bloga, potem zobaczyłem pierwszy post z 2009 roku i się przeraziłem. Znacznie słabiej zareagowałem na moment publikacji ostatniego posta jak na fakt tego kiedy rozpocząłem pisanie. Kim byliśmy 5 lat temu? Co nas motywowało do działania, co powodowało szybsze bicie serca? A co takiego planowaliśmy osiągnąć?

Zaczyna się Nowy Rok więc pewnie jak każdy mam pewne postanowienia. Ciekawe co takiego postanowiła ona?


sobota, 27 października 2012

Kot, kotu nierówny ...

Ehhh, sporo się dzieje, a ja straciłem jakoś chęci do pisania. Poniekąd brak Freda był przyczyną tego, a poniekąd po prostu miałem inne sprawy na głowie. Tymczasem czas płynie i pojawiło się kilka nowości w naszym życiu.

Po pierwsze Emi dostała ode mnie w prezencie kulkę behawioralną. :) Niektórzy nazywają to ustrojstwo kulą smakulą. Zasada jej działania jest naprawdę bardzo pomysłowa. Miast dawać kotu jedzenie na tacy, ładujemy takowe do kulki, która wysypuje smakołyki tylko wtedy gdy się nią poturla. Z początku mieliśmy problem nauczyć Emi używać kulę, ale teraz już dobrze wie jak to działa i cóż  żeby zdobyć jedzenie trzeba trochę się pomęczyć.

Sam pomysł podchwyciłem od znajomej, która tak tresuje swoje psiaki i byłem bardzo zaskoczony reakcją jej zwierzaków na takową kulę. Generalnie polecam znudzonym kotulcom. Trzeba jednak pamiętać, że lepsza kula jest gumowa niż plastikowa. W moim przypadku jest to wersja jedyna do zaakceptowania ze względu na panele.