Fredosław na swoją wyprawkę dostał z Agiraju niebieskie legowisko, które dotychczas znajdowało się w sypialni. Zupełnie przypadkowe przeniesienie kojca do salonu spowodowało, że obiekt ten stał się pożądany przez każdego z futrzaka na spokojną sjestę. A ponieważ jest jeden obowiązuje zasada - kto pierwszy ten lepszy.
Fredosław nie mieści się już w kojcu, ale nie przeszkadza mu to kompletnie. Z głową poza kojcem śpi szczęśliwie i nie wzrusza go stercząca nad nim cioteczka myjąca go po kudłatej głowie.
Emi oczywiście myje go tylko dlatego, że sama chciałaby sobie poleżeć. Twardziel nie daje się jednak przegonić a z darmowego prysznica w sumie jest pewnie rad (sam prysznic to on bierze sporadycznie).
Metoda ta jest także nieskuteczna gdy to
Fredosław pragnie poleżeć w zajętym przez
Emi kojcu. On jest jednak bardziej brutalny i potrafi wleźć na śpiącą
Emi , a trochę to już waży. Ta jednak uparcie tkwi skulona, no chyba że tych czułości jest już jej za wiele... czasami przychodzi wtedy na łóżko położyć się przy dużym na chwilę...
i na koniec kojec nawet na glosniku jest cudowny...