Jest inny niż Emi, niby mniej konfliktowy, bardziej spokojny, mniej nerwowy, ale jednak jakiś taki głuptaskowaty :)
Oczywiście jak TŻt to przeczyta to dostanę po głowie - to jej przecież kotek i jest on najmądrzejszy na świecie, ale ja jakoś w to nie wierzę :P
Potrafi być jednak wybitnie słodkawy, szczególnie jak chce mu się spać. Potrafi przyjść i uwalić swoje ważące już blisko 7kg cielsko w pozycji, która jest dla Ciebie całkowicie niewygodna. Potrafi przyjść i zdzielić Cię takim barankiem, że możesz mieć guza na czole. Jego terkot zbudzić potrafi sąsiada i może dlatego jest właśnie słodkawy - taki misio.
Na dodatek Fredek właściwie niczego się nie boi oprócz: odkurzacza i własnego transportera :) Nawet psikacz robi na nim średnie wrażenie. Raz przyłapaliśmy go jak pluskał się w misce z wodą przypadkiem zostawionej na podłodze.
Czasem od świeczki futro opali sobie, chodzi ze żwirkiem przyklejonym do futra przez dobę, tam się nie domyje tu się nie domyje. Potem położy się w kołtunach leżących na parkiecie. Gdy narobi w kuwecie to zasypuje to godzinami szorując kafelki i ścianę w łazience. Czesania to on nie lubi wcale - mruczy groźnie wtedy i próbuje ucieczek (w sumie jak na samca przystało to właściwie normalne zachowanie ;)).
On taki właśnie jest taka durnota futrzasta, niedożywiona wiecznie ... ale nasza słodzina to przecież :) ....