Najbardziej trafia ją rozpustny dzień gdy jestem w domu dłużej, na przykład w weekend. Wtedy jakby oswajała się z obecnością - wyczuwała lenistwo u swego Dużego i po chwili zaczyna się. Nagle, wogóle nie proszona potrafi przybiec, po czym miaucząc wskoczyć na kolana, wtulić się, strzelać baranki już cichutko mrucząc. Następnie pręży się na wszystkie strony, ugniata koc wokół siebie, ale trzeba trzymać na niej rękę, bo inaczej zaraz jej szuka i zmienia pozycję. Po czym wystawia brzuszek. I to nie jest takie zwykłe - o patrz Duży - oto mój brzuszek. To jest takie dłuuugie prężenie, przeciąganie się, gdzie cały MainCoonoway, niebieski brzuszek jest gotowy na odbieranie pieszczotek.
Potem kicia zasypia na swoim Dużym, tak po prostu - chyba szczęśliwa.
I te zdjęcia poniżej są właśnie z owego szaleństwa.
jaka rozkosz i szczęscie na pysiu :) Więcej zdjęc poproszę, może być mailem...
OdpowiedzUsuń