czwartek, 11 czerwca 2009

Spryciula ...

Jeśli sam tytuł nie wskazuje o kim będzie teraz mowa to zaraz wszystko będzie jasne. Pamiętam przecież, że ten kotek nie lubił się głaskać, nie lubił przychodzić na poranne pieszczenie. Teraz mam pewność, że raz dziennie to musi odbyć się głaskanie. Ociera się wtedy kot o łydki, mruczy zacięcie - bierzesz wtedy kota na kolana, a on nie ucieka panicznie tylko garściami przyjmuje głaskanie.
Terapia wstrząsowo-Fredkowa pomogła jak widać i teraz Emi stała się prawdziwie sprawnym kotem z modułem nakolankowo-miziankowym. Do rzadkości należy już spanie w dłoni lub nocne ugniatanie - to miejsce zajął Fredek, ale pojawiło się wiele nowych miłych wrażeń. Emi, która już jest z nami prawie rok, zachowuje się niezwykle sprytnie. Fredek jest prostolinijny działa co mu myśl do głowy podpowie. Emi zastanowi się - sprawdzi czy nikt nie patrzy, czy nikt jej nie szpieguje i hyc na blat kuchenny. Dobrze wie, że ma tam zabronione, ale jak to kot musi sprawdzić czy coś jej tam nie ominie. I wtem gdy widelec zahałasuje, Emi wie że się wydało i czas już uciekać przed spryskiwaczem. Fredek to by czekał i patrzył po co Duży przyszedł. Spryciula jednak zmyka bo wie, co za chwilę się stanie.
Potrafi także wyciągnąć ze śmieci torebkę po kuraku, lub innej wędlinie - dobry jest też kawałek skóry łososia który przecież wylizać jeszcze można nieźle. I co tutaj począć z takim kotem?? Czy to nadal królewna czy już łobuz śmietnikowy? :)

inspired by AgaW
Inne zagrania Spryciuli to otworzyć szafkę - czekać na reakcję Dużych. Jeśli brak poruszenia to włazimy, inaczej Fredek proszę przodem. :D
Szafa suwana w przedpokoju. Emi otwiera ją bez problemu, po czym włazi w kąt i mruczy, Fredek ciumok (to słowo AgiW) nie potrafi wejść przez otworzoną wnękę tylko drapie do Emi przez szafę...

<


Królik ...

A jakoś zebrało się na czułości Fredkowki, a aparat był pod ręką :)


Koparka ...

Dawno nas tu nie było, ale jakoś czasu też nie było. Sytuacja między kotami zaczyna się stabilizować i układa się całkiem dobrze. Fredzio waży już 5.2kg, ale nie ukrywam że sadełka ma na sobie trochę. Za to pięknie się ofutrzył na lato i widać jak z wiekiem mężnieje (choć gapcio z niego nadal niesamowity). Dzisiaj opowiem przypadłość Fredzia, a mianowicie zasypywanie. Jak się tylko kocina naje to zasypuje miseczki i szura łapką po kafelkach - choć nic nie przesuwa przecież. Jeśli obwącha kawę stojącą na stole to też zasypie ją niewidzialnym żwirkiem. A jak trafi do kuwety!! To kopiec usypać potrafi nawet. I gdy żwirku w kuwecie zabraknie to drapie ścianę i szafy kawałek. Potem wyjdzie otrzepując łapy (zasypując kafle przed kuwetą) i już go nie ma. Ale czasem powraca, aby poprawić kopczyk pracowicie usypany. Oczywiście najpierw rozgrzebie całą kuwetę szukając własnego śmierdziocha, a a potem znowu długo szurając kopczyk buduje...
Najzabawniejsze jednak jest, kiedy Duży stara się wysprzątać kuwetę, a Fredek zaciekawiony zmiotką dopada do Ciebie i zasypuje wyciągnięte skarby bezpośrednio na szufelkę.