poniedziałek, 28 czerwca 2010

Ząb ...

No i stało się. Emi jest bez zęba, który ni jak nie chciał przestać wbijać się w dziąsło.
Emi po głupim Jasiu, już w domu, jest najbardziej wypieszczonym kotem jedzącym tylko puszeczki w nagrodę za cierpienie :) ale się łasi teraz :)

No coż - teraz panna może zapomnieć o wystawach ;)

czwartek, 24 czerwca 2010

Leczenie ...

W sumie już kończymy, ale nie jesteśmy do końca zadowoleni.

Zaczęło się od Freda, który wyłapał zapalenie dziąseł. Skończyło się jednak dobrze - wszystko zaleczone, a chwilę potem Emi wyłapała to samo i co gorsza okazuje się, że jednym zębem dziurawi sobie dziąsło w dolnej szczęce.
Moje wetki potrafią mnie wystraszyć i mówiły coś o usuwaniu zęba, ale póki co obserwujemy i przemywamy wodą utlenioną.

Oba kociuny po kuracji Zylexisem ...

Teraz czytałem o wirusie u Jagi - rety rety co się dzieje ...

czwartek, 3 czerwca 2010

Status ...

Tak wiele się wydarzyło poza życiem naszych kociastych, że nie było nawet kiedy odkurzyć wątku, a jak się czas znalazł to i chęci nie było.

Na chwilę obecną jesteśmy zdrowi choć jutro kontrolnie zabieramy Emuche do weta - bidula zapomniała już do czego służy transporter. Minęły dwa lata więc trza by może o szczepieniu pomyśleć - zobaczymy co powie wet. Emi pewnie się zdziwi, bo ostatnio to gdy w ruch szedł transporter, to w środku lądował Fredek. Jutro Fred zwieje zapewne, a Emi będzie lekko zaskoczona.

Upłynęło już tyle czasu, że gdy dotarłem do starych zapisków z pierwszego forum, to zdębiałem czytając jak to Emi dawkowała czułości. Trudno powiedzieć czy to sprawka Fredka, ale obecnie bywa że mam dość jej umizgów i wymuszonego wpychania głowy pod ramię celem pieszczot.
Zmieniła nam się bardzo mocno Emi. Jest przytulaśna i nawet potrafi przyjść na zawołanie nie wspominając o pokazaniu jej grzebienia. Wtedy przybiega na kolana jak pocisk wystrzelony z procy.

Z Fredem natomiast od czasu do czasu musimy pokazywać sobie kto jest tym najważniejszym kotem w domu. Oj zdarza mu się nawet fuknąć na mnie, ale co zrobić - ustąpić? Ehh - czesania to on zdecydowanie nie lubi, ucieka - a Duży wtedy cierpliwie przyprowadza go spowrotem. Wtedy wie, że ucieczka nic nie daje to mruczy groźnie pod nosem i zamiata ogonem, ale wyczesać trzeba :)
Raz obraził się na mnie i unikał nawet. Gdy zaczepiałem Emi zabawką, to ten stanął w progu salonu i obserwował tylko (gdyby nie foch to już by był na miejscu cioteczki). Przebaczyliśmy sobie jednak i coż chyba zrozumiał, że nie ma co ze mną wojować....