sobota, 27 października 2012

Kot, kotu nierówny ...

Ehhh, sporo się dzieje, a ja straciłem jakoś chęci do pisania. Poniekąd brak Freda był przyczyną tego, a poniekąd po prostu miałem inne sprawy na głowie. Tymczasem czas płynie i pojawiło się kilka nowości w naszym życiu.

Po pierwsze Emi dostała ode mnie w prezencie kulkę behawioralną. :) Niektórzy nazywają to ustrojstwo kulą smakulą. Zasada jej działania jest naprawdę bardzo pomysłowa. Miast dawać kotu jedzenie na tacy, ładujemy takowe do kulki, która wysypuje smakołyki tylko wtedy gdy się nią poturla. Z początku mieliśmy problem nauczyć Emi używać kulę, ale teraz już dobrze wie jak to działa i cóż  żeby zdobyć jedzenie trzeba trochę się pomęczyć.

Sam pomysł podchwyciłem od znajomej, która tak tresuje swoje psiaki i byłem bardzo zaskoczony reakcją jej zwierzaków na takową kulę. Generalnie polecam znudzonym kotulcom. Trzeba jednak pamiętać, że lepsza kula jest gumowa niż plastikowa. W moim przypadku jest to wersja jedyna do zaakceptowania ze względu na panele.







poniedziałek, 25 czerwca 2012

Jest inaczej ...

Nic odkrywczego, bo przecież jak mogło być tak samo skoro jest inaczej.
Wchodzisz do domu i widzisz, że jest w domu kot, ale już inaczej to odbierasz to powitalne uczucie.
Z początku Emi dość nerwowo reagowała na hałasy w domu bacznie obserwując swoje otoczenie, a nóż pojawi się kudłaty i zaatakuje ją z rozpędu i będzie trzeba uciekać. Nawet gdy z nudów zaczyna ganiać papierek lub myszkę, obraca się czy gdzieś w pobliżu nie czyha Fredek, gotowy do przejęcia zabawki. Nic jednak się nie dzieje, nikt nie atakuje. Z czasem Emi przestała przejmować się hałasami - chyba szybciej niż my zapomniała. Choć gdy się przyjrzeć jej także doskwiera brak Freda, bo zabawka cieszy inaczej nie tak jak kiedyś gdy trzeba było być ciągle czujnym, ciągle w gotowości na ucieczke i potencjalną gonitwę ...
Może zatem jednak nie zapomniała, bo niby skąd wzięło jej się donośne skomlenie? Bez zapowiedzi, tak jak Fred, zaczyna po prostu miauczeć opowiadając coś niezrozumiale. W dodatku wyszło na to, że Fred zawłaszczył sobie Dużych i Emi odpuszczała wielokrotnie. Teraz nadrabia poranne - nieznośne baranki, będące domeną Freda. Sprowokowany człowiek, jeśli tylko wpadnie w zasadzkę, dostaje kota do pieszczot w całej okazałości. Emi stała się bardzo "klejąca", a gdy ją dopadnie chwila rozpusty potrafi dosłownie rozpłynąć się na ręcach domagając się brutalnie pieszczot - prawie jak Fred ... choć prawie zawsze czyni różnicę.
Myślę, że czas leczy rany, że niedługo wszystko się unormuje, choć nie do końca przecież ... czas pokaże jak będzie ...

środa, 14 marca 2012

Pożegnanie ....

Najtrudniejszy post jaki było dane mi pisać.
Dzisiaj pożegnaliśmy Fredzia ... Odszedł tak nagle, że nie potrafimy w to uwierzyć.
Jesteśmy zszokowani i ciężko nam poradzić sobie ze stratą.

Niechaj zawsze będzie mu dane ganiać swoją ulubioną, niebieską myszkę ...