czwartek, 19 marca 2009

Do dwóch odlicz ...

Głucha noc, cicha noc. Starasz się zasnąć, ale nie możesz bo w pokoju obok trwa gonitwa. Stadko biegnie, słyszę trzeszczenie stołu, lekkie potem cięższe. Później cisza na moment i znowu lubudubu.
Nie wytrzymuje - wstaje, włączam światło i widzę Fredka z pękiem kłaków wokół pyska jakby miał brodę oraz tuż obok wytarmoszoną Emi. Koty patrzą na mnie - ja szukam głównego winowajcy hałasów.
Ponieważ żadne nie chce się przyznać chwytam w pół oboje i wyprowadzam z gościnnego - drzwi zamykam. Cieszę się, że już będzie spokój, ale nie. O nie! Fredek postanowił załatwić się w tym czasie. Ostatnio odwiedza kuwetę 2, a nawet 3 razy dziennie. Przemianę materii ma jak rakieta, a że każdy "zrzut odpadków" musi być dobrze zasypany, prace ziemne w kuwecie potrafią trwać dobrych kilka minut.
I słychać szur szur, potem trochę dreptania i znowu szur szur. Wstajesz więc w obawie przed dokopaniem się do sąsiada i wypraszasz gościa z kuwety, a samemu zaczynasz sprzątać. Nie wiem czy o tym pisałem, ale kociaste wybrały sobie jedną kuwetę na lżejsze sprawy, a drugą na pozostałe. Sprzątasz więc i sprzątasz i zdziwienie cię ogarnia, gdy zbiór twój staje się pokaźny i to nawet bardzo. Dobrze to, niech młody rośnie - toć to duży kocur ma być.

Emi stała się dziwna, inna.
Zaakceptowała Fredka w pełni jeśli brać pod uwagę to że przestała na niego fukać i warczeć, a nawet nie przeszkadza jej jego obecność podczas jedzenia. Mało tego, jak przystaje księżniczce wołowinkę należy dokładnie pogryźć. Fredek wyznaje zasadę z natury inną, jeśli wołowinka - to szkoda czasu na gryzienie. Dzięki takiej metodzie Fredek potrafi dosłownie wyrwać kęs z paszczy Emi, która nie zdążyła dokładnie przemielić w zębach swojego kawałka mięsa (a nóż widelec ktoś przemyca tabletkę).
Faktem pozytywnym jest, że wraca jej ciekawość którą zawsze się cechowała. Nawet pomagała w budowie skrzynki, choć częściej to można ją spotkać w pobliżu Fredzia. Tego zaś jeśli zapytasz się o ciotkę to zawsze głową wskaże kierunek gdzie należy jej szukać.
Szkoda, że moja panna nie chce stać się na kolankowa. Stała się natomiast większą indywidualistką niż była, aczkolwiek leży teraz na moim biurku czego nie robiła od czasu przyjazdu Fredka - czyżby się zmieniła?? Strach że za chwilę ucieknie nie pozwala mi w pełni cieszyć się z tego wydarzenia, a wkrótce mnie nie będzie - może zatęskni choć przez chwilę...


1 komentarz: