Tak jak przypuszczałem Fredzio podrósł i to całkiem ładnie. Waży już 3.9 kg i stał się wzrostem już tylko o włos mniejszy od Emi. Koty zaakceptowały się całkowicie i jedynie gdy Emi dostanie napadu "wyższości" nad małym i na przykład kiedy wpadnie jej w łapki nowa myszka - wtedy potrafi przerażająco zawarczeć jak owczarek.
Do tego Emi już przestała się aż tak futrzyć i minęły jej problemy zdrowotne czego dowodem jest wzrost wagi do dumnych 4.8kg.
Panienka przeszła drobną zmianę na psychice także. Owa zmiana jakże istotną z mojego punktu widzenia dotyczy jej nastawienia dla dużych. W pierwszym momencie gdy mnie zobaczyła uciekła wystraszona, potem podeszła - obwąchała dokładnie, dopadła walizki otwartej i już potem w niej siedziała. Następnie - gdy zbierałem się do kupy po zmianie strefy czasowej - sama przyszła domagać się pieszczot wystawiając do dłoni brzusio włochaty, wciskając główkę pod rękę. Coś pięknego. To nie ta sama kotka. Zapewne coś podpatrzyła u Fredka. Na dodatek gdy dowiedziałem się, że pierwszy tydzień sterczała przy drzwiach między 18 a 19 (czas mojego powrotu do domu) to aż serce się raduje, bo jednak troszkę tam po kociemu tęskniła.
Fredek zaś od Emi nauczył się jak wskakuje się na blat w kuchni, a taka wiedza w połączeniu z jego upartością sprawia, że trzeba kotka zainteresować czymś innym, bo sam nie przestanie. Poza tym urwis stał się okropny. Nie możesz właściwie nic wykonać aby nie odganiać się od Fredzia. Ale czego się dziwić. Toć to przecież jeszcze dziecinka.
Zdjęcie Emi z myszką ... jak drapieznik ze zdobyczą :)
OdpowiedzUsuńwitamy :)
OdpowiedzUsuńPiękna waga "malucha". A co do zachowań Emi - zastanawiam sie czy nie wyjechać na dłużej - może u innych blue kotów z tej hodowli tez nastąpia takie ciepłe zmiany w zakresie zachowania :):):)