Wszystko zaczyna świetnie się układać. Emi właściwie tylko czeka na to gdy Fredek ją pogoni, a jak się już dopadna to tylko kłaki latają - albo co gorsze nasze nowe zasłonki.
W każdym bądź razie Emi widać polubiła Fredka, a ten natomiast polubił jedzenie. Wczorajsze ważenie wskazało jednoznacznie, że to co poczułem pod dłonią w okolicach podbrzusza Fredzia to zaiste piękna, muskularna FAŁDZIOCHA.
Młody waży juz 4.2kg, a Emi nadal trzyma formę 4.8kg. Dla niej obecność Fredka tylko pomaga utrzymać formę, ten natomiast ma gdzieś wszelkie konwenanse i jak tak dalej pójdzie to strach pomyśleć co za potwór nam wyrośnie :)
zdjęcia poprosimy :D niekoniecznie fałdy :P
OdpowiedzUsuń