wtorek, 15 grudnia 2009

Fireman ...

Leniwie, nie chce się nawet wyjąc aparatu i porobić zdjęcia.
Ostatnimi czasy walczyliśmy z Emuchowymi kłakami, które bezlitośnie blokowały się w brzuszku. Potem zaś wracały z jedzeniem w różnych częściach mieszkania. :(
Na szczęście już minęło najgorsze i teraz przy podawanej regularnie paście Emi normlnie już trawi, a przy tym ma piękne futerko.
Fredosław natomiast puchnie w oczach bo albo nigdy nie widzialem samca MCO albo nasz Fredzio jest zaglodzony. Jemu zadne tam pasty nie sa potrzebne bo jak sie nie myje to i po co mu pasta. Jedyne klaki jakie polyka to te z futra Emuchowego dopiero co wyrwane w trakcie codziennych bijatyk. Najgorsze jednak we Fredziu jest to ze bać to on sie raczej nie potrafi niczego. Zatem nawet płonąca świeczka jest obiektem wartym zaczepki, przecież tak cudownie mryga ten płomyczek i to zaczepnie. I co jakiś czas mamy opalone futro, bo nie upilnujesz gadziny zawsze. Psotnik łapą próbuje strącić płomień, który od ruchu łapy dodatkowo mocniej wiruje i cóż ... smrodek futra czuć czasem ...

1 komentarz:

  1. koniecznie aparat trzeba wziąc w dłoń i zdjęcia Pannie Emi i Fredoslawowi porobić. A ta swieczka.... taaa młodsza siostra równiez ma pociag do płomienia i jeszcze chwila, a zamiast kotki dymnej będzie podpalana ...

    OdpowiedzUsuń