Najtrudniejszy post jaki było dane mi pisać.
Dzisiaj pożegnaliśmy Fredzia ... Odszedł tak nagle, że nie potrafimy w to uwierzyć.
Jesteśmy zszokowani i ciężko nam poradzić sobie ze stratą.
Niechaj zawsze będzie mu dane ganiać swoją ulubioną, niebieską myszkę ...
środa, 14 marca 2012
poniedziałek, 6 lutego 2012
Na przełaj ...
Mogę z łatwością wyróżnić dwa rodzaje porannego przejścia "trasy" na przełaj.
Pierwsze polega na brutalnym, równocześnie błyskawicznym przebyciu drogi z punktu A do punktu B. Metoda ta jest podatna na niestabilne podłoże lub nawet w krytycznym momencie potencjalną szansę porażki przebycia "trasy", gdy punkt oparcia poruszy się w trakcie i nie znajdzie się gdzie powinien. Przy swoich wadach metoda ta zapewnia jednakże najszybszy sposób przejścia trasy na przełaj z zachowaniem największej szansy powodzenia.
Druga metoda polega na powolnym, aczkolwiek systematycznym posuwaniu się na przód, każdorazowo badając podłoże. W swej teoretycznej przewadze metoda ta ma niestety tę wadę iż podłoże może nie wytrzymać ciężaru i przesunąć poruszający się obiekt z powrotem do punktu A co znacząco wydłuża czas przejścia "trasy" na przełaj. Bywa iż "trasę" należy wówczas pokonywać kilka razy lub całkowicie zmienić marszrutę ze względu na płynnie zmieniającą się trasę sfrustrowaną dociskaniem.
Na 90% sytuacji metodą numer jeden wybiera Emi, odwrotnie jest dla Fredka, trasa jest tym samym - czyli śpiącymi Dużymi na drodze do okien.
Pierwsze polega na brutalnym, równocześnie błyskawicznym przebyciu drogi z punktu A do punktu B. Metoda ta jest podatna na niestabilne podłoże lub nawet w krytycznym momencie potencjalną szansę porażki przebycia "trasy", gdy punkt oparcia poruszy się w trakcie i nie znajdzie się gdzie powinien. Przy swoich wadach metoda ta zapewnia jednakże najszybszy sposób przejścia trasy na przełaj z zachowaniem największej szansy powodzenia.
Druga metoda polega na powolnym, aczkolwiek systematycznym posuwaniu się na przód, każdorazowo badając podłoże. W swej teoretycznej przewadze metoda ta ma niestety tę wadę iż podłoże może nie wytrzymać ciężaru i przesunąć poruszający się obiekt z powrotem do punktu A co znacząco wydłuża czas przejścia "trasy" na przełaj. Bywa iż "trasę" należy wówczas pokonywać kilka razy lub całkowicie zmienić marszrutę ze względu na płynnie zmieniającą się trasę sfrustrowaną dociskaniem.
Na 90% sytuacji metodą numer jeden wybiera Emi, odwrotnie jest dla Fredka, trasa jest tym samym - czyli śpiącymi Dużymi na drodze do okien.
piątek, 3 lutego 2012
Czasem ...
Fredek budzi się wieczorem i truurując po swojemu pędzi do Emi, do jej kojca i zaczyna ją lizać po głowie. Ta tylko wyciąga się wygodniej, a czasami chowa głębiej i wyczekuje.
Sądzę, że kudłaty próbuje ją zaczepić do zabawy, a może po prostu poczuł się samotny przez chwilę... trudno powiedzieć, najczęściej odchodzi niedoceniony...
Sądzę, że kudłaty próbuje ją zaczepić do zabawy, a może po prostu poczuł się samotny przez chwilę... trudno powiedzieć, najczęściej odchodzi niedoceniony...
Subskrybuj:
Posty (Atom)