piątek, 24 lutego 2023

Papa kiciu

Dzisiaj pożegnaliśmy Emi. Była z nami blisko 15 lat. Bardzo trudno odzwyczaić się od myśli że już nigdy nie będzie obok mnie.....

Przyjdę do Ciebie...

czwartek, 26 marca 2020

Oko ...

Ponoć każde oko jest inne. Każde niesie za sobą jakąś historie. Ta historia właśnie się zaczyna ...

poniedziałek, 23 marca 2020

Będzie się działo ...

Emi jak na swoje latka - odpukać - ma się świetnie. Co prawda szukamy już częściej okazji do nagrzania futra lub leżącego opiekuna, na którym można się ułożyć i ogrzać. Czas jednak płynie i cóż... idą zmiany :)



środa, 22 stycznia 2014

Sorry, jak jest zima to musi być zimno ...

Wczorajszy dzień żył ponoć słowami naszej nowej pani minister. Dowiedziałem się o tym właściwie na koniec dnia i z przerażeniem stwierdziłem, że naprawdę zima dała nam dużo dyspensy skoro tak reagujemy na zimno.
Faktycznie prowadząc auto rano czułem doskwierający chłód przez pewien czas i nawet przestawiłem licznik na wskażnik temperatury, ale żeby od razu robić z tego wiadomość dnia??
Najwaspalniasze, że pewne istoty mają to całkowicie w nosie. Coż bardziej potrzeba od pełnej miski i ciepłego kojczyka - pierwotnego, który przybył z nami z wyprawki jeszcze? Ok, potrzeba dłoni Dużego który by wytarmosił to futro ... nareszcie wróciłeś ...


wtorek, 7 stycznia 2014

Czas leci ...

Dzisiaj jakoś niechcący spojrzałem na bloga, potem zobaczyłem pierwszy post z 2009 roku i się przeraziłem. Znacznie słabiej zareagowałem na moment publikacji ostatniego posta jak na fakt tego kiedy rozpocząłem pisanie. Kim byliśmy 5 lat temu? Co nas motywowało do działania, co powodowało szybsze bicie serca? A co takiego planowaliśmy osiągnąć?

Zaczyna się Nowy Rok więc pewnie jak każdy mam pewne postanowienia. Ciekawe co takiego postanowiła ona?


sobota, 27 października 2012

Kot, kotu nierówny ...

Ehhh, sporo się dzieje, a ja straciłem jakoś chęci do pisania. Poniekąd brak Freda był przyczyną tego, a poniekąd po prostu miałem inne sprawy na głowie. Tymczasem czas płynie i pojawiło się kilka nowości w naszym życiu.

Po pierwsze Emi dostała ode mnie w prezencie kulkę behawioralną. :) Niektórzy nazywają to ustrojstwo kulą smakulą. Zasada jej działania jest naprawdę bardzo pomysłowa. Miast dawać kotu jedzenie na tacy, ładujemy takowe do kulki, która wysypuje smakołyki tylko wtedy gdy się nią poturla. Z początku mieliśmy problem nauczyć Emi używać kulę, ale teraz już dobrze wie jak to działa i cóż  żeby zdobyć jedzenie trzeba trochę się pomęczyć.

Sam pomysł podchwyciłem od znajomej, która tak tresuje swoje psiaki i byłem bardzo zaskoczony reakcją jej zwierzaków na takową kulę. Generalnie polecam znudzonym kotulcom. Trzeba jednak pamiętać, że lepsza kula jest gumowa niż plastikowa. W moim przypadku jest to wersja jedyna do zaakceptowania ze względu na panele.







poniedziałek, 25 czerwca 2012

Jest inaczej ...

Nic odkrywczego, bo przecież jak mogło być tak samo skoro jest inaczej.
Wchodzisz do domu i widzisz, że jest w domu kot, ale już inaczej to odbierasz to powitalne uczucie.
Z początku Emi dość nerwowo reagowała na hałasy w domu bacznie obserwując swoje otoczenie, a nóż pojawi się kudłaty i zaatakuje ją z rozpędu i będzie trzeba uciekać. Nawet gdy z nudów zaczyna ganiać papierek lub myszkę, obraca się czy gdzieś w pobliżu nie czyha Fredek, gotowy do przejęcia zabawki. Nic jednak się nie dzieje, nikt nie atakuje. Z czasem Emi przestała przejmować się hałasami - chyba szybciej niż my zapomniała. Choć gdy się przyjrzeć jej także doskwiera brak Freda, bo zabawka cieszy inaczej nie tak jak kiedyś gdy trzeba było być ciągle czujnym, ciągle w gotowości na ucieczke i potencjalną gonitwę ...
Może zatem jednak nie zapomniała, bo niby skąd wzięło jej się donośne skomlenie? Bez zapowiedzi, tak jak Fred, zaczyna po prostu miauczeć opowiadając coś niezrozumiale. W dodatku wyszło na to, że Fred zawłaszczył sobie Dużych i Emi odpuszczała wielokrotnie. Teraz nadrabia poranne - nieznośne baranki, będące domeną Freda. Sprowokowany człowiek, jeśli tylko wpadnie w zasadzkę, dostaje kota do pieszczot w całej okazałości. Emi stała się bardzo "klejąca", a gdy ją dopadnie chwila rozpusty potrafi dosłownie rozpłynąć się na ręcach domagając się brutalnie pieszczot - prawie jak Fred ... choć prawie zawsze czyni różnicę.
Myślę, że czas leczy rany, że niedługo wszystko się unormuje, choć nie do końca przecież ... czas pokaże jak będzie ...

środa, 14 marca 2012

Pożegnanie ....

Najtrudniejszy post jaki było dane mi pisać.
Dzisiaj pożegnaliśmy Fredzia ... Odszedł tak nagle, że nie potrafimy w to uwierzyć.
Jesteśmy zszokowani i ciężko nam poradzić sobie ze stratą.

Niechaj zawsze będzie mu dane ganiać swoją ulubioną, niebieską myszkę ...

poniedziałek, 6 lutego 2012

Na przełaj ...

Mogę z łatwością wyróżnić dwa rodzaje porannego przejścia "trasy" na przełaj.
Pierwsze polega na brutalnym, równocześnie błyskawicznym przebyciu drogi z punktu A do punktu B. Metoda ta jest podatna na niestabilne podłoże lub nawet w krytycznym momencie potencjalną szansę porażki przebycia "trasy", gdy punkt oparcia poruszy się w trakcie i nie znajdzie się gdzie powinien. Przy swoich wadach metoda ta zapewnia jednakże najszybszy sposób przejścia trasy na przełaj z zachowaniem największej szansy powodzenia.
Druga metoda polega na powolnym, aczkolwiek systematycznym posuwaniu się na przód, każdorazowo badając podłoże. W swej teoretycznej przewadze metoda ta ma niestety tę wadę iż podłoże może nie wytrzymać ciężaru i przesunąć poruszający się obiekt z powrotem do punktu A co znacząco wydłuża czas przejścia "trasy" na przełaj. Bywa iż "trasę" należy wówczas pokonywać kilka razy lub całkowicie zmienić marszrutę ze względu na płynnie zmieniającą się trasę sfrustrowaną dociskaniem.

Na 90% sytuacji metodą numer jeden wybiera Emi, odwrotnie jest dla Fredka, trasa jest tym samym - czyli śpiącymi Dużymi na drodze do okien.

piątek, 3 lutego 2012

Czasem ...

Fredek budzi się wieczorem i truurując po swojemu pędzi do Emi, do jej kojca i zaczyna ją lizać po głowie. Ta tylko wyciąga się wygodniej, a czasami chowa głębiej i wyczekuje.
Sądzę, że kudłaty próbuje ją zaczepić do zabawy, a może po prostu poczuł się samotny przez chwilę... trudno powiedzieć, najczęściej odchodzi niedoceniony...






środa, 28 grudnia 2011

Oficjalnie ...

Chciałbym pogratulować Agnieszce świetnego startu hodowlanego - HIBARU.

Kociaki są cudowne. Nie dziwię się wcale, że Aila zostaje w hodowli.

Trzymam kciuki, TŻt mięknie na dokocenie - kto wie :D ...

Jeszcze raz piękne gratuluje, bo wiem ile kosztowało to wysiłku.

Nowe przedmioty ...

Zostałem zmotywowany do pisania :)

Zbierałem się w sumie do publikacji już od dłuższego czasu, za każdym razem myśląc że zrobię to jutro. Nieważne - dziękuję. Oto post zamykający rok 2011 - po długiej przerwie.

Jakieś 2 miesiące temu TŻ zintensyfikował marudzenie o własnym siedzisku w postaci fotela. Zmęczony wiecznym przypominaniem dokonałem zakupu, co jak się okazało również ku uciesze kociastych. Nowy przedmiot momentalnie po złożeniu został zaakceptowany przez koty. Dwa dni później koty zaczęły rywalizować o to, które z nich będzie "odpoczywać" na nowym, szerokim kojcu. Nie raz kudłaty dostał po głowie, gdy pchał się na fotel okupowany przez Emi.
Po tygodniu średnia czasu przebywania na fotelu TŻ vs koty wynosiła 0:1 na korzyść kociastych. Trzeba było coś z tym zrobić. Pomyśleliśmy, że to wina liczby kojców jakie mamy w salonie. Do tej pory trzymamy niebieski kojec otrzymany w wyprawce otrzymanej dla Freda, w którym obecnie mieści się na styk Emi. Drugi, dokupiony jakiś czas później - w kratę - przepadł nieistotne jak. Co prawda Fredowi nie przeszkadza rozmiar małego kojca, ale jak ma przeszkadzać skoro jakoś nie zorientował się, że trochę mu się urosło wzdłuż i w szerz. W sumie co z tego, że połowa futra zwisa poza kojec? My jednak zdecydowaliśmy kupić raz jeszcze duży kojec, bo każdy musi przecież mieć swoje przypisane miejsce do domu.
I można by powiedzieć sprawa załatwiona. Każdy otrzymał swoje dedykowane miejsce. Emi niebieski kojczyk, Fredek czerwono-czarny, TŻ fotelik, ja zaś niby mam kanapę. :)
Hmm, no to zapraszam do galerii ocenić rezultaty działań mających na celu okiełznanie rozumu kotów ... i Dużych








sobota, 16 kwietnia 2011

A na wschodzie ... cisza ...

Dawno nas tutaj nie bylo, ale moze to i dobrze. Znaczy to ze wiecej dzieje sie w zyciu Duzych nizeli futrzastych.
Sezon letni juz blisko wiec bardzo intensywnie myslimy o "otworzeniu" na stale dla futrzastych nowej przestrzeni - na sloneczku. Podobnoi wtedy i siersci mniej i jakos futro mocniejsze. W kazdym badz razie plany sa co by i Duzym i malym zrobic wakacje przyjemniejsze :)
Zmienilismy kociastym miejsce pokarmowe, smiesznie - Emi zaczela jesc poza miseczka :) Moze takie zmiany sa niewskazane. Fred nie przejmuje sie takimi drobiazgami.
Przezylismy tez najazd znajomych z dwójką rozkrzyczanych dzieci. Tego jeszcze nie było. Zawsze goni je jedno stworzenie dwunożne, atutaj nagle droga ucieczki zostaje przyblokowana przez drugie dziecko - było fukanie, a w końcu Emi schowała się w szafie, a Fred ... właśnie gdzie jest Fred?? Mały kotek - oj mały - znalazł się na lodówce :D
Zdjęcia jakoś nie chcą same się robić, więc wyciągam kilka starych ale bardzo aktualnych fotek...















poniedziałek, 27 grudnia 2010

Na zakończenie ...

Na koniec tego roku pozostało mi jedynie wkleić zdjęcia jakie udało się pstryknąć futrzastym, a które nie były publikowane. Nowy rok mam wrażenie, że będzie interesujący zarówno dla Dużych jak i dla naszych futrzastych kotów.







Profil Fredek


Profil Emi














sobota, 4 grudnia 2010

Wystawka ...

Jest jeszcze jedno miejsce - sytuacja - gdy siersciuszki potrafią ładnie i grzecznie obok siebie przebywac. Co rano gdy tylko ktores z duzych wstaje - podnosi sie kurtyna i kotuchy w oknie siedza juz gotowe. Tyle rzeczy ciekawych za oknem sie dzieje, ze to potrafi byc az hipnotyzujace.
Wbrew pozorom i opisom, Emi i Fredek lubią swoje towarzystwo, a raczej tolerują się wzajemnie. Każde ma przecież swojego dużego do głaskania, jedzenia nikt sobie nie podbiera, a nawet gdy trzeba to i ucho jeden drugiemu potrafi wylizać ...





piątek, 26 listopada 2010

Bardziej mądra być nie mogę ...

I czas na Emulkę. Z tą pannicą to mam taki problem, że jak juz chce jej zrobić zdjęcie to przeważnie wychodzi ono rozmazane. Nie wiem czy to nie wina Fredka, że ona ciągle jest pobudzona, ciągle w ruchu, wiecznie obserwuje. Fakt jak się sczapią z Fredem to futro lata na każdą stronę. Czasami Emi syczy na Freda tak głośno, że aż jej nie poznaje. Ucieka wtedy przed nim a on spryciarz większy podcina ją w locie, ale kiedy ten przestanie gonić to ona kontratakuje. Ale co tu zrobić. Przewaga masy na korzyść Fredka jest ewidentna. Emi waży 4.9 kg i dba o formę. inimalna fałdeczka, a tak to smukłe ciało gotowe do bijatyki z kudłatym.
Emi jak wiecie zapewne to jadłaby tylko mokre jedzonko. Ostatnio podbiera nam odpadki z kosza na śmieci gdy coś się gotuje. Nie wspomnę o paproszkach z ziemi. Ehh. Na szczęście po kupnie karmy Hairball RC kotka wogóle nam się nie zapycha co zdarzało się wcześniej. Teraz zbyteczne jest podawania nawet pasty odkłaczającej, a uwierzcie mi na słowo - letnie futro zgubiła kompletnie. Generalnie jakoś mniej futra ma niż Fredek.
Do czesania nie trzeba jej zapraszać. Wystarczy pomachać grzebykiem i już jest przy Tobie. Potrafi też przyjśc do mnie na zawołanie - połasić się, ale dłużej to ona lubi siedzieć. W nocy oczywiście czas spędza przy mnie gdy nadal jeszcze pracuję, a ostatnio sypia osobno w salonie - coż, może jej przejdzie .... a jakby jej taka Jane sprowadzić do domu to co by zrobiła wtedy z takim intruzem??? ;)

Ahhh.. byłbym zapomniał skąd ten tytuł posta. Otóż mam wrażenie, że Emi poznała moje nawyki tak dokładnie, że wie dokładnie kiedy i jak zareaguję. Wie jaki mam nastrój, kiedy może "przegiąć" włażąc gdzie ją zazwyczaj przeganiam ... słowem - mądrala.







Ja to tylko suche poproszę ...

To jakiś taki status by się przydał pod koniec roku dla Fredzia. Pupil mojej połowy ma już 2 lata i waży 7.1 kg. Nadal nie lubi być czesany choć patent na czesanie z pieszczotami jest bardziej akceptowalny.
Fredzio nabył ładną fałdkę dobrobytu i jako jedyny nie lubi nic innego jak suchą karmę. Obecnie karmiony trzema rodzajami: Fit 32 Royal Canin, Hairball RC, Main Coon RC. Przeważa karma pierwsza, a pozostałe to dodatki smakowe. Wyjadane jest jednak wszystko w kolejności odwrotnej. Co zrobić, że chipsy smakują lepiej...
Fredek jakoś dziwnie nie gubi sierści albo tak nam się wydaje. Po prostu ciągle jest kudłatym misiem - ulubieńcem mojej połowy.
Lubi spać w nogach dużych, no chyba że mnie nie ma jeszcze w sypialni to wtedy wyciąga się obk swej Pani na mojej połowie.
Jako zabawka może posłużyć mu cokolwiek: patyczek, kapselek, plastikowa butelka, ołówek, skarpeta i inne znalezione przedmioty.
To taka durnotka, ale słodka na swój sposób przecież :)