Kruszyna jak czuje się zaniepokojony to wyje, jak na chwilę włączona syrena alaramowa. Robi donośne Mriaaauuuuu.. po czym czeka na reakcje Dużych, którzy posłusznie biegną zobaczyć czy aby krzywda się nie dzieje. Oczywiście że nie, ale i tak biegniemy.

Wtedy wystarczy pochylić się nad malcem aby wyłapać solidnego baranka. Jak na dość sporawą masę - jest dość szczupły przez co wydaje się bardzo drobny, ale baranki silne

Oprócz koloru - ciemniejszego na rzecz Fredzia, kolejna różnica wykryta między naszymi kotulcami to ugniatanie. Emi ugniata tylko kocyk, a Fredzio cokolwiek mu pod lapy się nawinie. Dodajmy więc do tego policzek, a sprawa staje się boleśnie jasna.
Jeszcze słów kilka o samym dokoceniu. Emi uznaje zwolna, że ten mały to jednak nie zniknie. Nie jest może wyjątkowo szczęśliwa jeszcze, ale daje się już dotykać, a na małego syczy tylko gdy ten z rozpędu wpadnie w nią. Był nawet skromny kisssss

Idzie na dobre.
I na koniec coś co ciocia Emi pokazała Fredziowi - "wode to pijemy ze stołu - TYLKO".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz