niedziela, 28 czerwca 2009

Rośniemy ...

Fredzio zaczyna się robić naprawdę poważnym kocurkiem. Bezapelacyjnie wskazuje na to jego zacna masa futra ważąca już 5 i pół kilograma. Ale czemu się dziwić skoro zabiedzony Fredzio pałaszuje chrupki w miseczce w ilości hmmm ile wlezie. Jak skończy to zaraz powraca i dopycha się ciutkę, bo maszerując na swój fotelik w brzuszku zrobiło się jeszcze miejsce.
Drugą widoczną zmianą jest sam wygląd Fredosława wskazujący już dość treściwie, że mamy tu do czynienia z przystojnym kawalerem o długaśnej kufie, długich portkach i bajecznie puszystej - równie długiej jak reszta - kicie.
Po trzecie Fredek to już nie ta klasyczna przytulanka. To już kotek, który wie że jak tylko zechce to ma pieszczoty Dużych na zawołanie. Parę osób może teraz padnie po tym jak to powiem, ale zdarza się i to coraz częściej, że to Emi miewa napady nagłej potrzeby dopieszczania połączonego z mruczeniem i ocieraniem niż ta standardowa przylepa - Fredosław misiem zwany.
Suma sumarum rośnie nam piękny kocurek i tylko radować oczy z tego jak rośnie. Zresztą sami oceńcie ...

1 komentarz: