Drugą widoczną zmianą jest sam wygląd Fredosława wskazujący już dość treściwie, że mamy tu do czynienia z przystojnym kawalerem o długaśnej kufie, długich portkach i bajecznie puszystej - równie długiej jak reszta - kicie.
Po trzecie Fredek to już nie ta klasyczna przytulanka. To już kotek, który wie że jak tylko zechce to ma pieszczoty Dużych na zawołanie. Parę osób może teraz padnie po tym jak to powiem, ale zdarza się i to coraz częściej, że to Emi miewa napady nagłej potrzeby dopieszczania połączonego z mruczeniem i ocieraniem niż ta standardowa przylepa - Fredosław misiem zwany.
Suma sumarum rośnie nam piękny kocurek i tylko radować oczy z tego jak rośnie. Zresztą sami oceńcie ...
Pieknie rośnie :D
OdpowiedzUsuń