niedziela, 15 lutego 2009

I stało się ...


Jeśli pomyśleć dłużej to mniej więcej rok temu wysłałem swoją wiadomość do jagi, że tak oto właśnie jesteśmy gotowi na pierwszego w swoim życiu --- kota. Nie byliśmy wtedy jeszcze nawet określeni i gdyby ktoś wtedy powiedział mi, że w przyszłym roku będę miał już drugiego to kazałbym mu popukać się w głowę.
JA, który myślałem jedynie o psach, jako zwierzętach domowych teraz mam w domu drugiego kota! Niemożliwe? A jednak, stało się. 14 lutego dołączył do naszego grona mały Sigmunt Freud.


Urodził się jako pierwszy z grona 4-ch braci i chcąc nie chcąc sam mu wybrałem imię nie wiedząc, że to dla własnej pociechy.


Niesamowicie przystojny kawaler, który przypominał mi swojego czasu Emi okazał się być zupełnie innym kotkiem niż jego ciotka, zarówno z wyglądu jak i zachowania.
Fredzio ma bardziej szpiczasty wygląd i w chwili obecnej jest wyjątkowo smukły, w wyniku czego w ogóle nie widać jego masy. W pierwszej chwili pomyślałem o nim -- "mały szczurek" :). Ma dość szpiczaste kształty główki i duże uszy. Ale to co jest niesamowitego we Fredziu to jego zainstalowane moduły:
  • Terkotka - jeśli sądziłem, że słyszałem już terkoczącego kota to byłem w błędzie, oj i to dużym. Emi terkocze delikatnie, prawie świergoląc. Fredzio terkocze jak rasowy traktor! Jeśli w takim wieku wydobywa tak głośny terkot to za rok będzie budził sąsiadów - daje słowo.
  • Nakolankowo/Przytulankowy - czy musze o tym pisać?? ;) Fredek na razie ma sprawny modulik i to w wersji professional wystarczający do obsługi dwóch Dużych, stęsknionych za taką formą kontaktu z futrzastymi :) Znawcy tematu wiedzą, że arystokratka Emi, to może i ma modulik, ale na pewno jakiś czas temu przegrzał się :)
To by było na chwilę obecną tyle .... o dokoceniu napiszę później, ale nie wygląda to źle ;)

3 komentarze: