środa, 18 lutego 2009

NiemożliFe? A jednak ...

Niemożliwe - to słowo najczęściej pojawia się u nas na ustach od kiedy wprowadził się Fredzio.
Niby człoFiek ma kota, niby wie co to znaczy, a jednak gdy pojawił się nowy członek rodziny dostrzegasz, że tak wiele jeszcze nie odkryłeś, że tak wiele masz do doświadczenia.
Całe mnóstwo naszych spotrzeżeń dotyczy kontrastu tego co zaserwowała nam Emi, a czym obecnie raczy nas Fredzio (i pośrednio znów Emi).
"Niemożliwe", słyszę gdy kot sam pcha ci sie na kolana, strzela baranki po czym usypia na tych samych kolankach, a kiedy zaśnie to możesz mówić, wiercić się, przenieść takiego flaczka na inne kolanka i nic się nie dzieje. Nic! Utrzymuj poziom pieszczot na tym samym poziomie, spraw żeby to trwało, a kot nie ucieka, tylko się przewraca na drugi bok!
Ha! "Niemożliwe" - możesz nawet oddychać, pozwolić odpocząć stopom unosząc nogi i kotu to nie przeszkadza - naprwadę nic :)
"Niemożliwe", ze kot może reagować świadomie na swoje imię. Wołasz, a kot pędzi - nie ociąga się, a pędzi. Po czym pytająco oczekuje odpowiedzi wezwania.
"Niemożliwe", że woda zamiast desperackiej walki o życie może powodować na twarzy kota jedynie zdziwienie. No woda oj no zmoczyłem się troszkę - powiedzał Fredzio wpadając do wanny.
"Niemożliwe", jest przecież że ten sam kot swoim mruczeniem potrafi cię zbudzić w środku nocy, potem zdeptać po twarzy, a na koniec spojrzeć ślepkami domagającymi się pieszczot, a ty zaczynasz się smiać.
Niemożliwe? A jednak. Fredzio to kotek zupełnie inny od Emi, która także pokazała, że można o niej mówić w podobny sposób.
Czy jest "niemożliwe", iż kot ma tysiąc spraw na głowie i nie wysiedzi na kolankach dłużej niż 10 minut??
Czy to "niemożliwe" żeby kot się na Ciebie obraził i dąsał godzinami, a nawet dniami?
Teraz wiem, że to możliwe...
Czy to "niemożliwe" żeby kot wzbudzał w tobie poczucie winy?
Możliwe...
Czy to "niemożliwe" żeby po dokoceniu kot zaczął okazywać ci więcej czułości??
Ciagle staram się o tym przekonac ;)

Emi czuje się lepiej, ale do pełni radości jeszcze daleko...

To niebieskie to moje ramię ;)

4 komentarze:

  1. Cieszę się, ze sie udało :) że w końcu masz nakolankowego miziastego kota :D
    ale... przypomnę, jak mówiłam, ze Emi to trzpiot, ze na kolanach nie bardzo wysiedzi... to odpowiedź "własnie takiego kota chcemy :D"

    OdpowiedzUsuń
  2. ja też takiego chcę !!! nakolankowego miziastego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. trzeba sobie takiego zamowic i podeslac program Mizianki wersja 3 pro :D

    OdpowiedzUsuń