Hehe!! Wołowinka dobra na wszystko. Kotulce zjadły ładnie po kawałeczku miąska i humory się poprawiły, a Emi to przeszła samą siebie. Co prawda miałem Fredzia na ręcach gdy to sie stało, ale ta polizała go po główce, następnie polizała mu uszko i obwąchała mu łapkę :D
Ależ się cieszę ...
Czyżby królowej przechodził foch ?
OdpowiedzUsuńBaardzo sie cieszę :D
to proste, chciała go zjeść ;)
OdpowiedzUsuńmam nadzieję,że masz zapas wołowinki ;)jak widać sprzyja integracji :)
OdpowiedzUsuń