Myślę, że śmiało można powiedzieć "dokocenie zakończone". Teraz mam już dwa koty. Po przyjściu z pracy standardzik - jedzonko, potem drobne przeciąganie i szok ... kotulce zaczynają się ganiać i nagle widać jedną wielką kulkę niebieskiego

Pozostawiam bez komentarza.
:D w końcu
OdpowiedzUsuńteż się cieszę :D
OdpowiedzUsuńto teraz już będzie fajnie, bez stresu - nareszcie sama radość z dwóch niebieskich wagoników ups..... wagonika i lokomotywy :)
OdpowiedzUsuńSuper! U nas też pierwsze dokocenie zajęło około tygodnia. Drugie było łatwiejsze ;)
OdpowiedzUsuń